środa, 11 listopada 2015

Pomnik Józefa Piłsudskiego

Rzeczyca Sucha, 11 listopada 2015 roku


Krótko przed wybuchem II wojny światowej ogłoszony został zamknięty konkurs na pomnik Józefa Piłsudskiego. Miał stanąć w stolicy. Na prośbę prezydenta Warszawy Stefana Starzyńskiego 
attaché kulturalny ambasady polskiej w Paryżu Jan Lechoń odwiedził w 1938 roku Aristide Maillola w jego podparyskim atelier. Usiłował zachęcić rzeźbiarza do wykonania postaci Naczelnika. Stary szalenie zainteresował się honorarium za ten udział, była to naprawdę jakaś wielka suma. "Oh! Vous savez la somme est très intéressante " - powtarzał. Ale Piłsudski,mężczyzna, generał, w ubraniu - to mu zupełnie nie widziało się. "Est - que c'est nécessaire que de faire ce votre
général. - Ne pourrait - on faire une femme nue, vous savez quelque chose d’allégorique á sa place." Nie odmówił ostatecznie, poruszony przez to wielkie honorarium, ale je sam zaproponowałem Starzyńskiemu, aby dać mu spokój z Piłsudskim i zamówić u niego jakąś Victorię do nowej alei, która prowadzić miała do pomnika. Przyszła wojna, i z całej sprawy została tylko pamięć tej naszej rozmowy. - napisał Lechoń w swoim "Dzienniku" 28 grudnia 1950 roku.


                        Aristide Maillol, Powietrze (1938), Kröller – Müller Museum, Otterlo



                                         
                                         Aristide Maillol, Trzy Gracje (1938), ogród Luwru

wtorek, 10 listopada 2015

Zbigniewa Herberta pochwała intelektualnego wzruszenia

10 listopada 2015 roku



W jednym z listów z korespondencji prowadzonej w latach 1951-1966 przez profesora Henryka Elzenberga i Zbigniewa Herberta, autor „Do Marka Aurelego” na postawione przez swojego nauczyciela i Mistrza pytanie, czego poszukuje w filozofii ?, odpowiedział: Szukam wzruszeń. Mocnych wzruszeń intelektualnych, bolesnego napięcia rzeczywistości  i abstrakcji, jeszcze jednego rozdarcia, jeszcze jednej, głębszej niż osobista, przyczyny do smutku. Pragnący dosięgnąć Boga filozof z Amsterdamu z wiersza Herberta „Pan Cogito opowiada o kuszeniu Spinozy” słyszy głos Stwórcy: 

 - chcę być kochany
  przez nieuczonych i gwałtownych
  są to jedyni
  którzy naprawdę mnie łakną 


                                                      

poniedziałek, 9 listopada 2015

Po wieczność. Auguste Rodin i Camille Claudel

Rzeczyca Sucha, 9 listopada 2015 roku


Po raz pierwszy spotkali się w jego pracowni w 1883 roku.  Gdy rozstawali się na zawsze, było to dla obydwojga bardzo bolesne przeżycie. Twarz i postać Camille Claudel pojawiają się w wielu pracach Rodina. Ona zaś rzeźbi jego popiersie oraz niezwykle wymowne dzieło „Wiek dojrzały”, przedstawiające młodą kobietę usiłującą dramatycznie zatrzymać porywanego przez Starość, coraz bardziej posuwającego się w latach boga. Auguste Rodin przed śmiercią podarował rządowi francuskiemu swoją artystyczną spuściznę z intencją stworzenia muzeum jego imienia. Któregoś dnia egzystująca w dręczącej, dojmującej samotności i osuwająca w otchłanie obłędu  Camille w przypływie szaleńczej rozpaczy niszczy swoje rzeźby, postanawiając porzucić ostatecznie największą życiową pasję. 17 listopada 1917 roku autor „Bramy piekieł” umiera w Villa des Brillants w Meudon pod Paryżem. Dwa lata później, 4 sierpnia 1919 roku, w powojennej rzeczywistości, zostaje otwarte  Muzeum Rodina. W 1913 roku Camille Claudel za sprawą swojej matki znalazła się w szpitalu psychiatrycznym w Neuilly – sur - Marne, skąd z chwilą nadciągania wojennego frontu została przeniesiona do zakładu zamkniętego w Montfavet nieopodal Awinionu. Spędziła tam resztę życia aż do śmierci 19 października 1943 roku. Spoczęła na cmentarzu komunalnym jako nieomal bezimienna, bezdomna, opuszczona, nieszczęsna kobieta. Drogi Rodina i Claudel rozeszły się dramatycznie i bezpowrotnie. Ich dzieła żyją obok siebie w tej samej przestrzeni ekspozycyjnej w muzeum Mistrza. Być może aż do skończenia świata, po wieczność. Pytania w wierszu księdza Pasierba "Rodin": 

dlaczego miłość
nie tyle ucieka co prześlizguje się mimo
mimo nas obok naszych zrozpaczonych dłoni
dlaczego daremna jest tkliwość
skąd nieprzyczepność naszych ciał
ani ich z wodą związać ni z powietrzem
jedynie ziemia czeka wciąż cierpliwa
aż się w nas ogień dopali ze szczętem



                        
                                                           Camille Claudel w 1884 roku


                                               

                                                  Auguste Rodin w 1862 roku

                                                       
                                        Camille Claudel, Grająca na flecie (1904)

niedziela, 8 listopada 2015

Szczere wyznanie George'a Orwella

Rzeczyca Sucha, 8 listopada 2015 roku


Podczas hiszpańskiej wojny domowej republikanie opanowali Barcelonę już w pierwszym roku jej trwania. Wznoszoną wciąż jeszcze Świątynię Pokutną Świętej Rodziny "La Sagrada Familia", której budowę rozpoczęto w 1882 roku, przemieniono wówczas w magazyn słomy. Katalońscy anarchiści zniszczyli projekty i modele świątyni autorstwa Gaudiego, zmarłego dziesięć lat wcześniej, w 1926 roku. George Orwell, walczący po stronie republikańskiej, najpierw w szeregach milicji robotniczej antysowieckiej Robotniczej Partii Zjednoczenia Marksistowskiego, a następnie wraz z przybyłymi z Anglii ochotnikami przysłanymi przez brytyjską Independent Labour Party, poświęcił kościołowi "La Sagrada Familia" kilka zdań w wydanej w 1938 roku książce "W hołdzie Katalonii". Przyszły autor "Roku 1984 " opisał w niej swoje wrażenia po obejrzeniu świątyni: Poszedłem spojrzeć na katedrę (sic!), nowoczesną katedrę, jeden z najbardziej szkaradnych budynków na świecie. Ma cztery zakończone blankami iglice, dokładnie w kształcie butelek wina reńskiego. W przeciwieństwie do wielu kościołów w Barcelonie nie została zniszczona podczas Rewolucji - ocalała, jak mówią, ze względu na "wartość artystyczną". Uważam,że anarchiści wykazali się złym gustem, skoro nie zniszczyli jej, gdy była do tego stosowna okazja ... 


                                              

                                                                   La Sagrada Familia