czwartek, 7 stycznia 2016

El mole Rachmim... Boże pełen miłosierdzia...

Czwartek, 7 stycznia 2016 roku



Koloryt lokalny poetyckiego obrazu Wiktora Gomulickiego. Zaślubiny Icka waciarza z córką tandeciarki. Wtem:
(...)
Otwarto z trzaskiem okna od weselnej sali,
Kędy oblubienica pośród niewiast grona
Siedziała płacząc. Chazen wzniósł nad nią ramiona
(Chazen o skrzących oczach, z patryjarchy brodą) —
I wspomniał o jej ojcu, który umarł młodo
I którego dziś brakło przy rodzinnym świecie...
Płacz na to powstał wielki, a on, przy lamencie,
Przy niewieścich szlochaniach i łamaniu dłoni
Zawiódł pieśń, która nutą pogrzebową dzwoni:
El mole rachmim...

(...)
„El mole Rachmim!” „Boże pełen miłosierdzia”. Pierwsze słowa żydowskiej pieśni. Zanoszona w intencji zamieszkujących w wieczności. Śpiewana też podczas ceremonii ślubnej. Pamięć o zmarłych uobecniona w radości żyjących. Przenikanie się światów i porządków. 

Franciszek Adamik, Wesele żydowskie, niedatowany
Muzeum Śląskie w Katowicach

środa, 6 stycznia 2016

Trzej Królowie

Rzeczyca Sucha, środa, 6 stycznia 2016 roku


Być może ich prawdziwa podróż rozpoczęła się z chwilą, gdy już, jak pisze Baczyński:

(...)
Powracali, pośpieszali z wysokości
trzej królowie nauczeni miłości.



                                                  Trzej Magowie. Mozaika bizantyjska.                                                                                         Bazylika Santi Apollinare Nuovo, Ravenna                                                                                   








wtorek, 5 stycznia 2016

Marlow

Wtorek, 5 stycznia 2016 roku




Kim był, gdy płynął w górę rzeki starym parowcem? Czego doświadczał na widok umierających niewolników i wbitych na pale głów tubylców? Co czuł, oglądając lśniącą w słońcu kość słoniową? Co myślał, widząc pełzającego w obłędnej zachłanności, umierającego agenta towarzystwa? Czego tak naprawdę pragnął, rozmawiając z narzeczoną Kurtza? Kim był w swoich oczach, snując opowieści? Nie, to niemożliwe; niepodobna dać komuś żywego pojęcia o jakiejkolwiek epoce swojego istnienia - o tym, co stanowi jej prawdę, jej znaczenie - jej subtelną i przejmującą treść. To niemożliwe. Żyjemy tak, jak śnimy - samotni...   Marlow do załogi „Nellie”.

Joseph Conrad - Korzeniowski

poniedziałek, 4 stycznia 2016

Katolicyzm zakorzeniony

Poniedziałek, 4 stycznia 2016 roku




Księdzu Pasierbowi w Buenos Aires Gombrowicz powiedział:  Kultura współczesna dąży w kierunku wartości  ekstremalnych. Ja jako  człowiek przekorny idę w kierunku przeciwnym. Katolicyzm typu sienkiewiczowskiego  jest mi dzisiaj o wiele bliższy niż te dramatyczne rozdarte katolicyzmy  typu Simony Weil czy Pascala. Ten katolicyzm zakorzeniony, ciepły, ludzki  uważam za bardziej wartościowy. Jest on mi bliższy. Sądzę, że jestem tutaj bardziej  osadzony  w głównym nurcie kultury polskiej, która była zawsze kulturą pośrednią, która unikała rozwiązań ekstremalnych.


Witold Gombrowicz i ksiądz Janusz Pasierb

niedziela, 3 stycznia 2016

Apokalipsa

Rzeczyca Sucha, niedziela, 3 stycznia 2016 roku


Kaplica pallotynów przy rue Surcouf w Paryżu.  Witraż z Apokalipsą Lebensteina.  Osiem przedstawień zainspirowanych Objawieniem Jana. Bestiarium.  Apokalipsę wyobrażamy sobie dzisiaj w ten sposób, że przychodzi jakiś horrendalny kataklizm, na przykład samoloty zrzucające bomby atomowe na niemowlęta, tymczasem sprawa jest bardziej skomplikowana, a sens apokaliptycznego, biblijnego przesłania dużo głębszy i szerszy. – mówił Lebenstein.


Witraż z Apokalipsą Jana Lebensteina 

sobota, 2 stycznia 2016

Makryna Mieczysławska

Rzeczyca Sucha, sobota, 2 stycznia 2015 roku


(...)
  Znalazłem w cichym siedzącą klasztorze
U suchych, obcych ludzi na gościnie
Prostą niewiastę, rzekłbyś: gospodynię
Siedzącą sobie na szlacheckim dworze,
Kędy zarządza dziateczek hałasem,
W czepcu, w rańtuchu, z kluczami za pasem.
Wszakże pomimo tak wielką prostotę
I dziwne z matką moją podobieństwo,
Na twarzy jasne widziałem męczeństwo,
Jakieś męczeństwo wielkie,boże,złote,
Które mię z góry uderzyło w ciemię
Jak Pan, gdy rzuca zbrodniarzem o ziemię ... 
(...)

Makryna Mieczysławska z poematu Słowackiego. Cierpienie, poświęcenie, ofiara. Wpisanie się w taki los i przyobleczenie się w takie cnoty pozwalają najpełniej uwierzyć innym w mistyfikację i oszukańczą kreację?

Malarz polski (poł. XIX w.), Makryna Mieczysławska 






piątek, 1 stycznia 2016

Podobni

Rzeczyca Sucha, piątek, 1 stycznia 2016 roku

Wydarzenie z dzieciństwa utrwalone w opowiadaniu: (...) Szedłem powoli w pewne odległe miejsce w parku. Był tam okrągły, cembrowany basen (...) mówili,że ta sadzawka nie ma dna,że gdybym do niej wpadł - zginąłbym na zawsze.

Doznanie przywołane w wierszu:

Dobrze z dzieciństwa pamiętam ten lęk.
Omijałam kałuże,
zwłaszcza te świeże, po deszczu.
Któraś z nich przecież mogła nie mieć dna,
choć wyglądała jak inne.

Stąpnę i nagle zapadnę się cała,
zacznę wzlatywać w dół 
i jeszcze głębiej w dół,
w kierunku chmur odbitych
a może i dalej.

(...)

 Dwa doświadczenia. Dwoje ludzi.Kornel Filipowicz i Wisława Szymborska.